Krzysztof Burnos
Krzysztof Burnos
Prezes Polskiej Izby Biegłych Rewidentów
23 kwietnia 2018

Przeregulowanie – ogólnoeuropejska bolączka

Przy okazji Rankingu Audytorów 2018 Krzysztof Burnos, prezes PIBR, podsumowuje w wywiadzie pierwsze miesiące funkcjonowania nowej ustawy o biegłych rewidentach – i wybiega w przyszłość.

Jak funkcjonuje rynek audytu po wejściu w życie nowej ustawy o biegłych rewidentach – czy nowa ustawa przyczynia się do dekoncentracji rynku? Czy zasadne było rozdzielanie usług doradczych od audytu?

Krzysztof Burnos: Ustawa nakreśliła wyraźną granicę dwóch rynków audytu: usług dla jednostek zaufania publicznego i dla pozostałych podmiotów. Liczba firm audytorskich nie zmniejsza się znacząco, ale rynek koncentruje się w tym sensie, że przyśpieszył proces wychodzenia z sektora JZP mniejszych audytorów. Dla nich wyzwaniem była także konieczność dostosowania się do wymogów MSB, ale tu dostarczyliśmy jako PIBR wiele użytecznych narzędzi, aby ten proces ułatwić.

Zakaz świadczenia usług – nie tylko doradczych – które mogłyby zagrozić niezależności biegłego rewidenta istniał wcześniej. Zaostrzenie ponad wymóg prawa europejskiego regulacji dotyczącej rozdziału usług nie było konieczne: nie mieliśmy sygnałów o konfliktach interesów, a system nadzoru publicznego działał już w tym zakresie dość rygorystycznie. Pojawiają się pierwsze problemy z tym związane, choćby z listem poświadczającym, którego oczekują polscy emitenci, a który nie znalazł się na białej liście. Czas pokaże, czy odkryjemy kolejne problematyczne przepisy.

Jakie są największe bolączki polskiego rynku audytu? Czy z podobnym problemami borykają się też audytorzy w innych krajach?

Europejską bolączką jest przeregulowanie. Jest ono przejawem deficytu zaufania ustawodawcy do audytu w dotychczasowej formule. Mam nadzieję, że do jego odbudowy przyczyni się wprowadzenie w całej Europie międzynarodowych standardów, a w przypadku sektora JZP również rozszerzonego sprawozdania z badania, które przejrzyście pokazuje podejście i metodologię biegłego rewidenta. Widać już pierwsze pozytywne sygnały, jak choćby niedawny raport szwedzkiej instytucji nadzorczej, który empirycznie potwierdził, że tam, gdzie nie ma audytu, ryzyko nieprawidłowości w działaniach przedsiębiorstw, w tym oszustw podatkowych, jest wyższe.

W polskiej regulacji bardzo kłopotliwa zarówno dla audytorów, jak i podmiotów badanych jest irracjonalnie krótka rotacja. Wymagana przepisami przerwa we współpracy trwa w zasadzie tyle, co maksymalny okres świadczenia usług. Problemem naszego rynku wciąż są także niskie ceny, a przy wzroście pracochłonności będącego konsekwencją wdrożenia międzynarodowych standardów niemożliwe jest utrzymanie dotychczasowego poziomu wynagrodzenia. Firmy audytorskie rezygnują z całych branż gospodarki – przykładowo w sektorze publicznym oczekiwane ceny są po prostu nierealne w nowych warunkach.

Czy firmom audytorskim udało się spełnić wszystkie wymogi wynikające z nowej ustawy? Czy wymagało to dużych inwestycji?

Audytorzy musieli ponieść i wciąż ponoszą duże inwestycje w wiedzę i reorganizację. Powszechne wejście MSB sprawiło, że konieczne były zmiany procedur na każdym etapie: inaczej planujemy badania, inaczej je przeprowadzamy, inaczej komunikujemy się z klientem. Nawet czynności porewizyjne – jak administrowanie dokumentację – wyglądają inaczej. Moim zdaniem absolutnie niezbędna stała się także inwestycja w wyspecjalizowane narzędzia informatyczne. Bez nich przeprowadzenie badania jest już niemożliwe. PIBR pracuje w tej chwili nad uruchomieniem jednego z takich rozwiązań.  W dodatku ustawa wciąż bywa niejasna, co zwiększa wyzwania stojące przed zwłaszcza małymi i średnimi firmami audytorskimi.

Jak ocenia Pan jakość współpracy pomiędzy biegłym rewidentem a radami nadzorczymi?

Firmy zwłaszcza z sektora JZP skupiły się na compliance w relacjach z audytorami, skrupulatnie analizując ustawę legalistycznie, nie celowościowo. Są bardzo ostrożne co do listy usług zakazanych, bywa, że wolą nie podejmować współpracy nawet w zakresie usług znajdujących się na białej liście. Bardzo rygorystycznie podchodzą też do kompetencji wymaganych od członków rad nadzorczych – bywa, że doświadczony CFO ma wątpliwości, czy bez odpowiednich certyfikatów spełnia wymogi kompetencyjne w dziedzinie rachunkowości. Niewątpliwie rośnie także świadomość właściwych procedur wyboru audytora. Różnie bywa natomiast z nowymi standardami komunikacji – na razie inicjatywa w tej dziedzinie należy zwykle do audytora.

 Jak widzi Pan przyszłość audytu?

Raportowanie łączące elementy finansowe i pozafinansowe to niewątpliwie rosnący trend. W największym stopniu obecny jest w sektorze regulowanym oraz dużych przedsiębiorstw, ale i firmy MŚP zaczynają mówić o swoim biznesie już nie tylko poprzez sprawozdawczość czysto finansową. Widzimy tu szczególną rolę biegłych rewidentów, którzy dzięki niezależności i standardom technicznym są w stanie taki splot danych finansowych i niefinansowych zaudytować.

Podobnie wygląda sytuacja z audytem podatkowym. Rośnie społeczne oczekiwanie większej przejrzystości biznesu w tej dziedzinie, zaś kolejne afery optymalizacyjne skutkują zaostrzaniem regulacji działalności podmiotów świadczących usługi podatkowe, w tym doradców podatkowych oraz biegłych rewidentów. Podobnie jak dobre praktyki audytu sprawozdań finansowych niewątpliwie pomagają zmniejszać skalę nieprawidłowości finansowych czy zwalczać korupcję, tak audyt podatkowy to ważne narzędzie fiskalnej polityki państwa. To nowy obszar usług podatkowych i jako biegli rewidenci jesteśmy do niej przygotowani – dzięki zasadom niezależności, technicznym standardom audytu i skutecznemu systemowi nadzoru publicznego.

Ustawa - masz pytania?
Masz pytania dotyczące nowej ustawy o biegłych rewidentach?
Napisz do nas za pomocą Konsultacji PIBR lub zapoznaj się z odpowiedziami na najczęściej zadawane pytania
Masz pytania dotyczące strony?
zadzwoń
728 871 871
napisz
strona@pibr.org.pl
sasdf