Polska Izba Biegłych Rewidentów

© PIBR – wszelkie prawa zastrzeżone
godz. 18:47, 15.10.2019 r.

Andrzej S. Nartowski
Andrzej S. Nartowski
Ekspert corpotate-governance
8 kwietnia 2019

Samorząd musi się wymyślić na nowo

O przyszłości nadzoru audytowego i całej profesji biegłych rewidentów rozmawiamy z Andrzejem S. Nartowskim, autorytetem corporate governance.

Andrzej S. Nartowski - prawnik z praktyką w organach spółek handlowych, ekspert corporate governance i rynku kapitałowego. Był m.in. prezesem Polskiego Instytutu Dyrektorów (2006 – 2014) i wydawcą „Przeglądu Corporate Governance”. Publicysta, laureat nagród za publicystykę międzynarodową i ekonomiczną. Honorowy Członek Giełdy.

 

W swoim raporcie „Sprawa GetBack S.A. w świetle corporate governance” nazywa Pan projekt powołania PANA „mocno dyskusyjnym”. PIBR, a także interesariusze audytu przestrzegają, że objęcie przez jedną instytucję nadzoru nad całym rynkiem audytorskim „rozmyje” nadzór publiczny. Czy Pan podziela te obawy?

Andrzej S. Nartowski: Tak, to niewątpliwie jest problem. Państwo jest nieskuteczne w nadzorze, to jeden z wniosków przywołanego raportu. Rozszerzenie zakresu nadzoru nowo powołanej instytucji niczego nie zmieni, może wręcz dodać ryzyka, zwłaszcza, że projekt nie jest poparty jakąś przekonującą analizą skutków poprzedniej ustawy. Nadzór publiczny powinien być skoncentrowany na ryzyku systemowym, w pozostałych obszarach samorząd sobie poradzi.

Większe upolitycznienie PANA w porównaniu z obecnym modelem i objęcie jej nadzorem wszystkich usług biegłych rewidentów budzi niepokój co do możliwości nacisków na audytorów. Jak istotne jest to zagrożenie w Pańskiej opinii?

Oczywiście, że chodzi tu zwiększenie wpływu państwa – projektodawcy piszą o tym w zasadzie wprost. Nowelizacja nie zmierza ku poprawie praktyki audytu, lecz wzmocnieniu nadzoru nad nim. Zamiast rozwiązać problemy, zamierza się wzmacniać państwo, tworzyć organ, budować struktury, procedury i fundusze. W ogóle mnie to nie dziwi, jesteśmy po prostu świadkami rugowania samorządności z kolejnej dziedziny życia publicznego. A ponieważ PANA będzie nadzorowało także różnego typu „wrażliwe” usługi, taki na przykład audyt partii politycznych stanie się czysto fikcyjny.

Czy Pańskim zdaniem założenie, że PANA rozpocznie swoją działalność 1 stycznia 2020 r. jest realistyczne?

KNA narzekała na problemy kadrowe i pojawienie się PANA nie rozwiąże ich jak magiczną różdżką – ale nie sądzę, żeby brak odpowiednich specjalistów stał się przeszkodą dla uruchomienia tej instytucji. Obok autentycznych ekspertów PANA zatrudni zapewne wielu „swoich ludzi”, których kompetencje będą sprawą drugorzędną. Czy były szef KNF albo niektóre osoby zatrudniane na kierowniczych stanowiskach w NBP znalazły się na swych posadach dzięki najwyższym kompetencjom?

Co sądzi Pan o pomyśle, by rozszerzyć kategorię jednostek zainteresowania publicznego m.in. o spółki starające się dopiero o wejście na rynek regulowany?

Należy być tu bardzo ostrożnym. Polskie spółki mają możliwość szukania kapitału na rynkach zagranicznych, więc jeśli chcemy utrzymać atrakcyjność warszawskiego parkietu, nie możemy mnożyć kosztów i barier wejścia na giełdę. Udoskonalenie mechanizmów kontrolnych podczas procesu wchodzenia na rynek regulowany jest potrzebne, ale to nie może być np. tak, że spółki na dwa czy trzy lata przed ewentualnym debiutem będą musiały poddać się rygorom jak jednostki zaufania publicznego.

Czy wprowadzenie obligatoryjnego w niektórych wypadkach badania wspólnego zwiększyłoby pewność audytu?

Nie uważam, żeby to rozwiązało problemy audytowanych jednostek i innych interesariuszy. Joint audit nie gwarantuje otwarcia rynku dla mniejszych firm audytorskich, nie wzmocni ich pozycji względem „wielkiej czwórki”. Popieram natomiast postulat wydłużenia okresu rotacji. Usłyszałem kiedyś stwierdzenie, że w pierwszym roku współpracy audytor może co najwyżej zapamiętać, gdzie znajduje się u klienta łazienka. Cóż, nie zgadzam się z tym – jeśli w pierwszym roku audytor nie jest w stanie zaproponować niczego sensownego, w nadzorowanej przeze mnie spółce zarządziłbym wymianę go na bardziej rozgarniętego. Uważam, że rozsądną kadencją jest siedem lat – zapewnia z jednej strony zdrową rotację, a z drugiej pozwala dobrze poznać się wzajemnie.

Mówiąc o rotacji, nie zapominajmy jednak o zakresie usług świadczonych przez firmy audytorskie. Owszem, istnieją zasady niezależności, ale i tak uważam, że do zwiększenia jakości audytu najbardziej przyczyni się skupienie działalności firm audytorskich na badaniu sprawozdań finansowych. Tymczasem nowelizacja dopuszcza kontynuację stanu obecnego: najwięksi audytorzy w ramach swoich grup kapitałowych będą w dalszym ciągu świadczyć wiele różnych usług, wzbogacając dochody z badania consultingiem, doradztwem podatkowym i prawnym czy dodatkowymi usługami atestacyjnymi, a zatem pośrednio kształtując owe sprawozdania finansowe.

Zwolennicy utrzymania samorządowego nadzoru nad badaniami nie-JZP wskazują na jego prewencyjną rolę, szczególnie istotną przy mniejszych firmach audytorskich. Czy podziela Pan opinię, że publiczny nadzór nie będzie pełnił analogicznej funkcji?

W większości dziedzin widzę wyraźną merytoryczną przewagę rozwiązań samorządowych nad instytucjami państwowymi. Nadzór audytowy nie jest tu zatem wyjątkiem. Kontrolerzy zatrudnieni przez państwowego nadzorcę ograniczą się zapewne do sprawdzania formalnego przestrzegania regulacji i określania sankcji za ewentualne odchylenia.

Wzmacnianie kwalifikacji biegłych rewidentów, aby nadążali za intensywnie zmieniającym się światem, to niewątpliwie jedno z kluczowych zadań stojących przed środowiskiem. To się nie zmieni nawet, jeśli realizowanie go w ramach działalności nadzorczej nie będzie już możliwe. Abstrahując od mojej krytycznej oceny projektu nowelizacji, dla biegłych rewidentów to dobra okazja do autorefleksji. Samorząd musi się trochę wymyślić na nowo i sam sobie udowodnić, że jest potrzebny. Kto wie, może ze złej zmiany wyniknie autentycznie dobra?

Zapisz się na newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać wiadomości o bieżącej działalności PIBR, przejdź do strony z zapisami.

Masz pytania dotyczące strony?
zadzwoń
728 871 871
napisz
strona@pibr.org.pl